Najczęstsze mity i błędy dotyczące Nutri-Score – fakty i mity

W świecie, w którym etykiety produktów spożywczych bywają bardziej skomplikowane niż instrukcja obsługi ekspresu do kawy, Nutri-Score miał być prostą podpowiedzią. Pięć liter, pięć kolorów, szybka decyzja przy sklepowej półce. Tyle teoria. W praktyce wokół tego systemu narosło wiele nieporozumień: jedni traktują go jak wyrocznię, inni jak marketingową sztuczkę, a jeszcze inni uznają, że skoro oliwa może dostać gorszą ocenę niż płatki śniadaniowe, cały system nie ma sensu.

Prawda jest mniej efektowna, ale znacznie ciekawsza. Nutri-Score nie jest dietetykiem, nie zna naszego stylu życia, nie ocenia wielkości porcji i nie mówi, czy dany produkt „wolno” jeść. Jest narzędziem porównawczym, które na podstawie algorytmu pokazuje ogólną jakość żywieniową produktu. Uwzględnia m.in. składniki, które warto ograniczać, takie jak cukry, sól, nasycone kwasy tłuszczowe czy wartość energetyczna, oraz elementy korzystne, w tym błonnik, białko, owoce, warzywa, rośliny strączkowe i orzechy. Oficjalne materiały publiczne opisują go właśnie jako oznaczenie oparte na bilansie składników „korzystnych” i „niekorzystnych” w produkcie.

Nutri-Score nie mówi, czy produkt jest zdrowy, tylko jak wypada żywieniowo

Najczęstszy mit brzmi: Nutri-Score wskazuje, czy żywność jest zdrowa albo niezdrowa. To duże uproszczenie. System nie wydaje moralnego wyroku nad jedzeniem. Nie mówi: „jedz” albo „nie jedz”. Pokazuje raczej, jak dany produkt wypada pod względem profilu odżywczego w ramach ustalonych kryteriów.

To ważna różnica. Produkt z oceną A może być lepszym wyborem w swojej kategorii, ale nadal nie musi być podstawą codziennej diety. Produkt z oceną D lub E może mieć wysoką zawartość soli, cukru albo tłuszczów nasyconych, ale nie oznacza to automatycznie, że jedna porcja zrujnuje sposób odżywiania. Problem zaczyna się wtedy, gdy takie produkty dominują w koszyku.

Właśnie dlatego fakty i mity o Nutri-Score trzeba oddzielać od emocji. Ten system ma pomagać w szybszym porównywaniu produktów, zwłaszcza wtedy, gdy konsument nie ma czasu analizować tabeli wartości odżywczej. Jest skrótem. A każdy skrót ma ograniczenia.

Najrozsądniej traktować go jako pierwszy filtr zakupowy. Można spojrzeć na literę, ale warto też sprawdzić:

  • skład produktu,
  • ilość cukru i soli,
  • zawartość błonnika,
  • stopień przetworzenia,
  • wielkość typowej porcji,
  • miejsce produktu w całej diecie.

Innymi słowy: Nutri-Score pomaga, ale nie zwalnia z myślenia. I właśnie w tym tkwi jego sens.

Zielone A nie oznacza produktu idealnego, a czerwone E nie oznacza zakazu

Drugi popularny błąd polega na traktowaniu kolorów jak sygnalizacji świetlnej. Zielone A bywa odbierane jako pełna zgoda na jedzenie bez ograniczeń, a pomarańczowe lub czerwone E jako ostrzeżenie przed produktem, którego należy unikać za wszelką cenę. To nie tak.

Ocena A oznacza korzystniejszy profil żywieniowy według algorytmu. Nie oznacza jednak, że produkt jest automatycznie naturalny, niskoprzetworzony albo najlepszy dla każdego. Z kolei ocena E nie znaczy, że produkt jest „trujący” czy zakazany. Często oznacza po prostu, że zawiera więcej składników, które w diecie należy ograniczać.

Dobrym przykładem są produkty tłuste, słone lub słodkie. Ser dojrzewający, masło, słone przekąski czy słodycze mogą otrzymać słabszą ocenę, ponieważ mają wysoką gęstość energetyczną, dużo soli, cukru albo tłuszczów nasyconych. Nie jest to sensacja. To informacja.

Wokół błędów dotyczących Nutri-Score często pojawia się też argument: „skoro produkt tradycyjny ma niską ocenę, system jest niesprawiedliwy”. Tyle że system nie ocenia tradycji, receptury rodzinnej ani kulinarnego dziedzictwa. Ocenia wybrane parametry żywieniowe. To może być niewygodne, ale nie jest sprzeczne z logiką narzędzia.

W praktyce warto więc przyjąć prostą zasadę: im częściej dany produkt pojawia się w codziennym jadłospisie, tym większe znaczenie ma jego profil żywieniowy. Produkt z oceną E zjedzony okazjonalnie to co innego niż produkt z oceną E wybierany codziennie jako podstawowy element diety.

Największy błąd konsumentów: porównywanie produktów z różnych kategorii

Jednym z najpoważniejszych nieporozumień jest porównywanie wszystkiego ze wszystkim. Konsument widzi napój, jogurt, oliwę, płatki i gotowe danie, a potem próbuje ułożyć z nich ranking „od najzdrowszego do najgorszego”. To prowadzi na manowce.

Nutri-Score najlepiej działa wtedy, gdy porównujemy produkty podobnego typu. Jogurt z jogurtem. Płatki śniadaniowe z płatkami. Gotowe danie z gotowym daniem. Napój z napojem. Wtedy skala rzeczywiście pomaga zauważyć różnice, które bez czytania tabeli mogłyby umknąć.

Błąd zaczyna się wtedy, gdy ktoś pyta: „Dlaczego produkt X ma lepszą ocenę niż produkt Y, skoro intuicyjnie wydaje się mniej zdrowy?”. Odpowiedź często brzmi: ponieważ należą do innych kategorii, mają inną funkcję w diecie i inny profil składników. Sama litera bez kontekstu może wyglądać myląco.

Najlepszy sposób używania systemu jest bardzo praktyczny:

  • wybierasz kategorię produktu, którego potrzebujesz,
  • sprawdzasz kilka podobnych opakowań,
  • porównujesz oznaczenie Nutri-Score,
  • patrzysz na skład i wartości odżywcze,
  • wybierasz produkt, który najlepiej pasuje do Twojej diety.

To podejście jest znacznie rozsądniejsze niż budowanie internetowych sporów wokół pojedynczych przykładów. Bo pojedynczy przykład często robi świetne wrażenie w dyskusji, ale słabo tłumaczy działanie całego systemu.

Nutri-Score po zmianach: dlaczego niektóre oceny budzą emocje

W ostatnich latach system był aktualizowany. Od 2024 roku zaczęto wdrażać zmieniony algorytm, który ma lepiej odpowiadać aktualnym zaleceniom żywieniowym. Zmiany objęły m.in. sposób oceny produktów bogatych w cukier, sól, napojów, produktów zbożowych, tłuszczów oraz niektórych źródeł białka. Według Santé publique France nowy algorytm był wdrażany stopniowo, a we Francji zaczął obowiązywać po publikacji odpowiednich przepisów w 2025 roku.

To wywołało emocje, bo część produktów po aktualizacji mogła otrzymać inną ocenę niż wcześniej. Niektóre napoje słodzone, produkty o wysokiej zawartości cukru lub soli oraz część żywności mocno przetworzonej zaczęły wypadać słabiej. Z kolei produkty pełnoziarniste, bogatsze w błonnik albo korzystniejsze pod względem składu tłuszczów mogły zostać ocenione lepiej. Francuskie omówienia zmian wskazywały, że rewizja miała ułatwić konsumentom dokładniejsze porównywanie jakości żywieniowej produktów.

Warto też pamiętać, że Nutri-Score w Europie nie jest jednolicie obowiązkowym systemem dla wszystkich producentów. Komisja Europejska analizowała różne modele oznaczeń z przodu opakowania, a jej raport z 2020 roku opisywał istniejące i rozwijane systemy etykietowania żywieniowego oraz ich wpływ na zrozumienie informacji przez konsumentów. W praktyce oznacza to, że obecność znaku na opakowaniu zależy od rynku, przepisów krajowych i decyzji producentów.

Stąd bierze się kolejny mit: skoro nie każdy produkt ma oznaczenie, system jest niewiarygodny. Brak oznaczenia nie mówi jednak automatycznie nic o jakości produktu. Może wynikać z tego, że producent nie stosuje systemu, produkt pochodzi z rynku, gdzie oznaczenie nie jest powszechne, albo marka nie zdecydowała się na jego umieszczenie.

Najrozsądniejszy wniosek jest prosty. Najczęstsze mity i błędy dotyczące Nutri-Score wynikają nie z samej skali, lecz z jej nadinterpretacji. To nie jest ranking absolutny, nie jest certyfikatem zdrowia, nie zastępuje etykiety i nie rozwiązuje wszystkich problemów żywieniowych. Jest narzędziem pomocniczym. Używane rozsądnie, może przyspieszyć zakupy i ułatwić wybór lepszej opcji w danej kategorii. Używane bez kontekstu, staje się kolejnym powodem do zamieszania przy sklepowej półce.

Categories: Inne
Redakcja

Written by:Redakcja All posts by the author

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.