Czy czarownice z Salem palono na stosie?

W Salem nie płonęły stosy. To najważniejszy fakt, od którego trzeba zacząć, bo właśnie ten obraz — kobieta oskarżona o czary, drewno, ogień, tłum — najmocniej przykleił się do popkultury. Problem w tym, że w przypadku procesów czarownic z Salem jest fałszywy.

Oskarżonych nie palono. Wieszano ich. Jednego mężczyznę, Gilesa Coreya, zabito w jeszcze bardziej brutalny sposób: przygniatano go kamieniami, ponieważ odmówił złożenia formalnego przyznania się albo zaprzeczenia winie. Salem było tragedią sądową, religijną i społeczną, ale nie wyglądało tak, jak często pokazują to filmy, grafiki i halloweenowe dekoracje.

Mit stosu: dlaczego w Salem nikogo nie spalono

Najkrótsza odpowiedź brzmi: nie, czarownic z Salem nie palono na stosie. Żadnej osoby skazanej w procesach z lat 1692–1693 nie stracono przez spalenie.

Skąd więc bierze się ten mit? Z pomieszania dwóch różnych tradycji historycznych. W Europie, zwłaszcza w niektórych krajach kontynentalnych, osoby skazane za czary rzeczywiście bywały palone. Czasem najpierw je wieszano lub duszono, a dopiero potem palono ciało. W angielskiej tradycji prawnej, która obowiązywała w kolonialnym Massachusetts, kara za czary była jednak wykonywana inaczej: przez powieszenie.

To ważna różnica, bo Salem nie było samosądem przy ognisku. To były formalne postępowania sądowe, prowadzone przez kolonialne instytucje, z aktami oskarżenia, zeznaniami, wyrokami i egzekucjami. Właśnie dlatego ta historia jest tak niewygodna. Nie chodziło o dziki tłum, który wyrwał komuś pochodnię. Chodziło o system, który uznał strach, plotki i tzw. dowody widmowe za podstawę decyzji o życiu i śmierci.

Najczęstszy błąd polega na tym, że Salem traktuje się jak symbol wszystkich polowań na czarownice naraz. To wygodne, ale nieprecyzyjne. Jeśli piszemy konkretnie o Salem, trzeba trzymać się faktów:

  • 19 osób powieszono;
  • Giles Corey zmarł przez zgniatanie kamieniami;
  • część oskarżonych zmarła w więzieniach;
  • nie odnotowano żadnego spalenia na stosie.

Warto też uważać na samo słowo „czarownice”. Historycznie mówimy o osobach oskarżonych o czary, nie o osobach, którym realnie udowodniono jakiekolwiek nadprzyrodzone działania. Wśród oskarżonych były kobiety, mężczyźni, osoby ubogie, skonfliktowane z sąsiadami, religijni outsiderzy, a nawet ludzie, którzy po prostu komuś przeszkadzali.

Jak wyglądały procesy i egzekucje w 1692 roku

Kryzys zaczął się w 1692 roku w Salem Village, czyli na terenie dzisiejszego Danvers w Massachusetts. Salem Town było wtedy ważnym ośrodkiem administracyjnym i sądowym. To rozróżnienie ma znaczenie, bo współczesne Salem zarabia na tej historii turystycznie, ale sam konflikt rozlał się dużo szerzej niż jedna miejscowość.

Pierwsze oskarżenia pojawiły się po dziwnym zachowaniu kilku dziewcząt, m.in. Elizabeth Parris i Abigail Williams. W purytańskiej społeczności takie objawy interpretowano nie medycznie, lecz religijnie: jako możliwy atak diabła. Dalej zadziałał mechanizm, który w praktyce śledczej jest wyjątkowo niebezpieczny: jeśli człowiek wie, jakiej odpowiedzi oczekuje przesłuchujący, zaczyna produkować kolejne nazwiska.

W Salem oskarżenia rosły lawinowo. Łącznie oskarżono ponad 200 osób, a 30 uznano za winne. Najbardziej śmiercionośny okres przypadł na lato i wczesną jesień 1692 roku.

Pierwszą osobą skazaną i straconą była Bridget Bishop. Powieszono ją 10 czerwca 1692 roku. Potem egzekucje przyspieszyły:

  • 19 lipca 1692 roku powieszono m.in. Sarah Good, Rebeccę Nurse, Susannah Martin, Elizabeth Howe i Sarah Wildes;
  • 19 sierpnia 1692 roku stracono m.in. George’a Burroughsa, Marthę Carrier, Johna Proctora, George’a Jacobsa Sr. i Johna Willarda;
  • 22 września 1692 roku odbyła się ostatnia duża egzekucja — powieszono osiem osób, m.in. Marthę Corey, Mary Eastey, Alice Parker, Ann Pudeator, Margaret Scott i Samuela Wardwella.

Osobnym przypadkiem był Giles Corey. Odmówił wejścia w standardową procedurę sądową, czyli nie przyznał się ani nie zaprzeczył winie. W praktyce blokowało to proces. Zastosowano wobec niego karę znaną jako peine forte et dure: kładziono na nim ciężary, aby wymusić odpowiedź. Zmarł 19 września 1692 roku. Według popularnej tradycji miał prosić o „więcej ciężaru”, ale dokładne brzmienie tych słów jest sporne. Pewne jest co innego: nie został spalony, nie został powieszony, lecz został zmiażdżony.

Najbardziej ryzykownym elementem całych procesów były dowody widmowe. Chodziło o twierdzenia, że duch albo widmo oskarżonej osoby miało kogoś dręczyć. Dla współczesnego czytelnika brzmi to absurdalnie, ale w tamtym systemie wierzeń miało ciężar procesowy. I tu leży sedno sprawy: Salem pokazuje, co dzieje się wtedy, gdy sąd zaczyna traktować lęk, sugestię i religijną interpretację jako materiał dowodowy.

Jeśli ktoś chce szybko odróżnić rzetelny opis Salem od tekstu powielającego legendę, powinien sprawdzić trzy rzeczy:

  • czy autor pisze o powieszeniach, a nie o stosach;
  • czy wspomina Gilesa Coreya jako wyjątek;
  • czy odróżnia Salem Village od współczesnego turystycznego Salem.

Brak tych szczegółów zwykle oznacza, że tekst powtarza skrót popkulturowy, nie historię.

Ofiary, liczby i fakty, które najczęściej się przekręca

Najczęściej podaje się, że w wyniku procesów zginęło 20 osób skazanych lub bezpośrednio ukaranych przez system: 19 przez powieszenie i Giles Corey przez zgniatanie. Do tego dochodzą osoby, które zmarły w więzieniach — źródła podają co najmniej kilka takich przypadków. Dlatego w zależności od metodologii można spotkać różne liczby całkowite ofiar śmiertelnych. Rzetelny tekst powinien wyjaśniać, co liczy: same egzekucje, wszystkich zmarłych w trakcie kryzysu, czy także osoby uwięzione bez wyroku.

Ważny konkret: ofiarami nie były wyłącznie kobiety. Wśród powieszonych było 14 kobiet i 5 mężczyzn. Ten detal jest istotny, bo popularne hasło „czarownice z Salem” automatycznie ustawia obraz jako historię wyłącznie o kobietach. Kobiety rzeczywiście dominowały wśród oskarżonych i straconych, ale mężczyźni również trafiali przed sąd i na szubienicę.

Najbardziej znane nazwiska to m.in.:

  • Bridget Bishop — pierwsza stracona, powieszona 10 czerwca 1692 roku;
  • Rebecca Nurse — starsza, szanowana kobieta, której sprawa mocno pokazuje, jak oskarżenie mogło złamać nawet dobrą reputację;
  • John Proctor — farmer, który krytykował procesy i sam został skazany;
  • George Burroughs — były pastor, którego egzekucja poruszyła część obserwatorów;
  • Giles Corey — jedyny zabity przez zgniatanie kamieniami.

Największe przekłamanie? Oczywiście stos. Drugie: przekonanie, że oskarżano tylko „dziwne” samotne kobiety. W rzeczywistości w Salem wystarczył konflikt sąsiedzki, spór majątkowy, niechęć religijna, wcześniejsza zła opinia albo czyjaś sugestia wypowiedziana w odpowiednim momencie. Oskarżenie miało ogromną siłę, bo samo tłumaczenie się mogło wyglądać podejrzanie.

Trzecie przekłamanie dotyczy skali. Salem było dramatyczne, ale nie było największym polowaniem na czarownice w historii świata. Było natomiast najbardziej znanym przypadkiem w kolonialnej Ameryce Północnej i jednym z najmocniejszych symboli sądowej paniki. Jego znaczenie polega nie na liczbie ofiar w porównaniu z Europą, lecz na tym, że zachowało się wiele dokumentów, nazwisk, zeznań i późniejszych prób rozliczenia błędów.

Procesy zaczęły wygasać, gdy coraz więcej osób z elit kolonii miało wątpliwości co do jakości dowodów. Gubernator William Phips ostatecznie rozwiązał specjalny sąd, a późniejsze postępowania były ostrożniejsze. W 1693 roku wielu więźniów zwolniono. To nie była nagła chwila oświecenia. Raczej powolne zrozumienie, że mechanizm oskarżeń wymknął się spod kontroli i zaczął zagrażać już nie tylko osobom z marginesu, ale całej wspólnocie.

Najrozsądniejsza decyzja dla czytelnika, który chce mówić o Salem precyzyjnie, jest prosta: nie używać obrazu płonących stosów. Lepiej zapamiętać surowszy, mniej filmowy fakt: w Salem ludzie ginęli na szubienicy, w więzieniach i pod kamieniami. To wystarczająco straszne. Nie trzeba dokładać ognia, którego tam nie było.

FAQ: najczęstsze pytania o czarownice z Salem

Czy czarownice z Salem palono na stosie?
Nie. W Salem nie spalono na stosie żadnej osoby oskarżonej o czary. Skazanych tracono głównie przez powieszenie.

Ile osób stracono w procesach czarownic z Salem?
Powieszono 19 osób. Giles Corey zmarł po przygniataniu kamieniami, ponieważ odmówił złożenia formalnej odpowiedzi przed sądem.

Czy wszystkie ofiary były kobietami?
Nie. Wśród powieszonych było 14 kobiet i 5 mężczyzn. Oskarżenia dotykały głównie kobiet, ale mężczyźni również byli sądzeni i zabijani.

Kiedy odbywały się procesy czarownic z Salem?
Najważniejsze wydarzenia przypadły na lata 1692–1693. Najkrwawszy okres egzekucji trwał od czerwca do września 1692 roku.

Gdzie dokładnie działy się procesy?
Oskarżenia zaczęły się w Salem Village, czyli dzisiejszym Danvers w Massachusetts. Procesy i egzekucje wiązano też z Salem Town oraz okolicznymi miejscowościami.

Dlaczego ludzie wierzą, że ofiary palono?
Bo historia Salem została zmieszana z europejskimi polowaniami na czarownice, gdzie spalenia rzeczywiście występowały. Popkultura utrwaliła jeden dramatyczny obraz, choć w tym konkretnym przypadku jest on błędny.

Jaki był najważniejszy błąd sądu w Salem?
Dopuszczenie słabych i irracjonalnych dowodów, zwłaszcza tzw. dowodów widmowych. Gdy sąd uznał strach i wizje za argumenty procesowe, oskarżenia zaczęły działać jak samonapędzająca się maszyna.

Od czego zacząć sprawdzanie faktów o Salem?
Najpierw od metody egzekucji. Jeśli tekst twierdzi, że w Salem palono ludzi na stosie, trzeba traktować go ostrożnie. Potem warto sprawdzić liczby: ponad 200 oskarżonych, 30 skazanych, 19 powieszonych i Giles Corey zabity przez zgniatanie.

Categories: Mity
Redakcja

Written by:Redakcja All posts by the author

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.