Najczęstsze mity i błędy dotyczące Nutri-Score – fakty i mity

Największy błąd przy korzystaniu z Nutri-Score zaczyna się od prostego skrótu myślowego: A oznacza „zdrowe”, a E „niezdrowe”. Tak ten system nie działa. Zielona litera nie jest zgodą na jedzenie produktu bez ograniczeń, a czerwone E nie oznacza produktu zakazanego.

Nutri-Score ocenia przede wszystkim profil żywieniowy produktu, obliczany zasadniczo na podstawie wartości przypadających na 100 g lub 100 ml. To ważne, bo system nie ocenia typowej porcji, całego jadłospisu ani tego, czy dany produkt odpowiada indywidualnym potrzebom konkretnej osoby.

Sprawę komplikuje jeszcze jedna rzecz: algorytm Nutri-Score został istotnie zmieniony. Zaktualizowaną metodę zaczęto wdrażać w państwach uczestniczących w systemie od 2024 r., a we Francji weszła ona w życie 16 marca 2025 r. Oznacza to, że część poradników opisujących Nutri-Score według starszych zasad jest już nieaktualna. We Francji oszacowano nawet, że po zmianie algorytmu ocenę może zmienić około 30–40% produktów.

Dlatego przy Nutri-Score trzeba pilnować dwóch rzeczy jednocześnie: rozumieć, co właściwie mierzy litera A–E, i nie przypisywać jej informacji, których algorytm w ogóle nie bierze pod uwagę.

Mit: Nutri-Score mówi, czy produkt jest zdrowy lub niezdrowy

Nie. To najczęstsza nadinterpretacja systemu.

Dla większości zwykłej żywności zaktualizowany algorytm bierze pod uwagę m.in. zawartość cukrów, soli, nasyconych kwasów tłuszczowych i wartość energetyczną, a po drugiej stronie m.in. błonnik, białko oraz udział owoców, warzyw i roślin strączkowych. Z tych elementów powstaje wynik punktowy przekładany następnie na literę.

W głównym algorytmie dla żywności stosowane są obecnie następujące przedziały:

  • A – wynik 0 lub niższy,
  • B – 1–2 punkty,
  • C – 3–10 punktów,
  • D – 11–18 punktów,
  • E – 19 punktów lub więcej.

Nie należy jednak przenosić tych progów bezpośrednio na każdy produkt. Napoje oraz tłuszcze, oleje, orzechy i nasiona mają odrębne zasady klasyfikacji. W przypadku napojów tylko woda może uzyskać A. Inaczej liczone są również niektóre elementy tłuszczów i olejów.

To pierwsza pułapka: jedna skala graficzna nie oznacza jednego identycznego sposobu obliczeń dla całej żywności.

Druga jest ważniejsza. Nutri-Score odpowiada głównie na pytanie:

„Jak wygląda profil żywieniowy tego produktu według parametrów zastosowanych w algorytmie?”

Nie odpowiada natomiast automatycznie na pytania:

  • czy produkt jest wysoko przetworzony,
  • czy zawiera dodatki technologiczne,
  • czy ma prosty skład,
  • jaka porcja będzie odpowiednia,
  • czy można jeść go codziennie,
  • czy będzie odpowiedni przy konkretnej diecie leczniczej,
  • czy zawiera alergen istotny dla konkretnej osoby.

Dlatego produkt wysoko przetworzony może mieć przyzwoity Nutri-Score. Nie jest to sprzeczność ani „błąd systemu”. Stopień przetworzenia i profil żywieniowy są dwoma różnymi cechami produktu.

Tak samo produkt z D lub E nie staje się automatycznie produktem, którego należy całkowicie unikać. Dobrym przykładem są produkty spożywane zwykle w niewielkiej ilości. Nutri-Score przelicza wartości na 100 g lub 100 ml, a nie na faktycznie zjadaną porcję.

Właśnie dlatego literę trzeba traktować jako wskaźnik porównawczy, nie jako samodzielną ocenę całej żywności.

Praktyczna zasada jest prosta. Jeżeli wybierasz pomiędzy dwoma podobnymi produktami — na przykład dwoma rodzajami płatków śniadaniowych — Nutri-Score może szybko wskazać, który ma korzystniejszy profil. Gdy widzisz B i D, warto zejść poziom niżej i sprawdzić w tabeli, co zrobiło różnicę: cukry, sól, tłuszcze nasycone czy błonnik.

To jest prawidłowe zastosowanie oznaczenia.

Znacznie słabszym zastosowaniem byłoby wyciągnięcie wniosku, że produkt B jest „zdrowszy w każdej sytuacji” od dowolnego produktu C.

Mit: wszystkie produkty można oceniać i porównywać dokładnie tak samo

Tu odpowiedź wymaga więcej precyzji.

Często powtarza się poradę, że Nutri-Score wolno porównywać wyłącznie w jednej kategorii produktów. To zbyt sztywna reguła. Lepsza zasada brzmi:

porównuj produkty, między którymi rzeczywiście dokonujesz wyboru.

Najbardziej sensowne jest więc zestawienie:

  • dwóch musli,
  • kilku jogurtów,
  • dwóch gotowych sosów pomidorowych,
  • pieczywa różnych producentów,
  • kilku napojów kupowanych w tej samej sytuacji,
  • różnych produktów śniadaniowych, jeżeli faktycznie traktujesz je jako alternatywy.

Nie ma natomiast większego sensu dowodzenie wyższości jednego produktu nad drugim tylko dlatego, że ma lepszą literę, jeśli produkty pełnią zupełnie inne funkcje w diecie.

Klasyczny przykład z oliwą jest szczególnie zdradliwy. Starszą wersję Nutri-Score krytykowano m.in. za sposób klasyfikowania tłuszczów. Zaktualizowany algorytm lepiej różnicuje oleje według profilu tłuszczowego. Oliwa z oliwek oraz olej rzepakowy i z orzechów włoskich mogą być obecnie klasyfikowane korzystniej niż wcześniej, podczas gdy oleje bogatsze w nasycone kwasy tłuszczowe wypadają słabiej.

To dobra ilustracja, dlaczego nie warto powtarzać przykładów Nutri-Score sprzed kilku lat bez sprawdzenia, według której wersji algorytmu zostały policzone.

Zmieniły się też inne elementy.

Cukier i sól są oceniane surowiej niż wcześniej. Zmieniono kryteria przyznawania korzystnych punktów za błonnik i białko, dzięki czemu samo występowanie niewielkiej ilości tych składników nie daje tak łatwo przewagi punktowej.

Dla czerwonego mięsa maksymalną liczbę korzystnych punktów za białko ograniczono do dwóch. To celowa zmiana: wysoka zawartość białka nie powinna tak łatwo kompensować innych elementów profilu produktu.

Osobny przypadek stanowią napoje. Aktualizacja objęła również mleko, napoje mleczne i napoje roślinne, a algorytm zaczął uwzględniać obecność nieodżywczych substancji słodzących. Ich dodanie może pogorszyć wynik napoju. To ważna korekta wobec prostego scenariusza: „producent usuwa cukier, dodaje słodzik i automatycznie zdobywa znacznie lepszą ocenę”.

Nie oznacza to, że producent nie może zmieniać receptury pod kątem Nutri-Score. Może — i nie musi być w tym nic złego.

Jeżeli firma ogranicza w produkcie:

  • sól,
  • cukry,
  • nasycone kwasy tłuszczowe,

a dzięki temu przechodzi np. z D do C, algorytm zachęca producenta dokładnie do działania, do którego został zaprojektowany.

Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy konsument interpretuje poprawę litery znacznie szerzej niż pozwala na to metoda. Produkt z C po reformulacji może mieć lepszy profil żywieniowy niż wcześniej, ale nie oznacza to automatycznie, że ma prostszy skład, jest mniej przetworzony albo powinien pojawiać się w diecie częściej.

Dlatego hasło „Nutri-Score można łatwo zmanipulować” niewiele wyjaśnia. Każdy algorytm profilu żywieniowego reaguje na zmianę parametrów, które mierzy. Prawdziwe pytanie brzmi, czy zmiana wyniku odpowiada rzeczywistej poprawie tych parametrów i czy konsument rozumie zakres tej poprawy.

Jeszcze jeden praktyczny problem: na rynku mogą przez pewien czas występować opakowania oznaczone według różnych wersji algorytmu. Kraje wdrażające aktualizację stosowały okresy przejściowe; we Francji firmy uczestniczące w systemie otrzymały dwa lata na aktualizację opakowań. Ten sam produkt może więc zmienić literę bez zmiany receptury, tylko dlatego, że został przeliczony według nowych zasad.

Nie jest to szczegół techniczny. Przy porównywaniu fotografii starych opakowań, rankingów produktów czy wyników sprzed kilku lat trzeba najpierw ustalić, która wersja Nutri-Score była używana.

Jak korzystać z Nutri-Score w sklepie, żeby faktycznie pomagał

Najlepiej potraktować Nutri-Score jako pierwszy filtr, który skraca porównanie produktów. Nie jako ostatnie słowo.

Przy półce działa prosty schemat.

1. Najpierw ustal realne alternatywy

Jeżeli kupujesz płatki śniadaniowe, porównaj produkty, które rzeczywiście bierzesz pod uwagę jako płatki śniadaniowe. Nie próbuj na podstawie litery rozstrzygać, czy płatki C są „gorsze” od oliwy B albo jogurtu A. To nie odpowiada decyzji, którą podejmujesz.

2. Sprawdź różnicę w Nutri-Score

Jeżeli jeden produkt ma A, a drugi D, to sygnał, że ich profile żywieniowe mocno się różnią.

Przy B i C różnica jest mniejsza. Wtedy sama litera daje mniej informacji i szybciej opłaca się przejść do tabeli wartości odżywczej.

3. Sprawdź, co odpowiada za różnicę

W tabeli zwróć przede wszystkim uwagę na wartości, które mają znaczenie w danym produkcie:

  • cukry — szczególnie w płatkach, deserach, napojach i produktach mlecznych,
  • sól — np. w pieczywie, sosach, gotowych daniach, wędlinach i przekąskach,
  • nasycone kwasy tłuszczowe — m.in. w części deserów, serów, tłuszczów i wyrobów cukierniczych,
  • błonnik — szczególnie przy pieczywie, płatkach i produktach zbożowych,
  • wartość energetyczną, jeśli pomiędzy porównywanymi produktami występują duże różnice.

Nie ma sensu analizować wszystkich pozycji z taką samą uwagą przy każdym zakupie. W sosie sojowym jednym z pierwszych parametrów będzie sól. W płatkach śniadaniowych częściej warto zestawić cukry i błonnik.

4. Dopiero teraz spójrz na porcję

Nutri-Score jest oparty przede wszystkim na 100 g lub 100 ml. Tymczasem 100 g oliwy, 100 g musztardy i 100 g jogurtu oznaczają zupełnie inne realne porcje.

Jeżeli produkt jada się w ilości 10–20 g, sama klasyfikacja na 100 g nie mówi jeszcze, ile danego składnika rzeczywiście trafi do posiłku. Z drugiej strony mała deklarowana przez producenta porcja również nie powinna służyć do usprawiedliwiania produktu, którego faktycznie zjada się znacznie więcej.

Trzeba użyć zdrowego rozsądku i spojrzeć na realną ilość, którą sam zjadasz.

5. Skład i stopień przetworzenia oceniaj osobno

Nutri-Score nie został stworzony do wystawiania oceny za długość listy składników. Nie informuje też wprost, czy produkt należy do żywności ultraprzetworzonej.

Jeżeli ten aspekt ma dla Ciebie znaczenie, trzeba zajrzeć do składu.

Nie ma również podstaw do traktowania wszystkich dodatków technologicznych jako jednego „negatywnego składnika”. Konserwant, emulgator, regulator kwasowości czy substancja słodząca pełnią różne funkcje i podlegają odrębnym zasadom bezpieczeństwa. Sama długa lista składników nie jest dowodem, że produkt jest szkodliwy.

Nutri-Score po prostu nie rozstrzyga tego problemu.

6. Nie używaj Nutri-Score do zadań, do których nie został zaprojektowany

Przy alergii najważniejsza będzie informacja o alergenach. Przy celiakii — oznaczenie dotyczące glutenu i skład produktu. Jeżeli masz zalecone ograniczenie konkretnego składnika odżywczego, np. sodu, trzeba sprawdzić jego rzeczywistą zawartość zamiast polegać wyłącznie na literze.

A, B czy C nie zastępuje indywidualnych zaleceń żywieniowych.

7. Nie buduj diety wyłącznie z produktów A i B

To jeden z paradoksalnych skutków zbyt dosłownego czytania etykiety.

Nutri-Score służy przede wszystkim do oceny produktu, a nie całego sposobu żywienia. Dobra dieta nie polega na zapełnieniu koszyka wyłącznie opakowaniami oznaczonymi zielonym kolorem.

Dobrze widać to przy produktach naturalnie bogatych w tłuszcz albo innych składnikach używanych w małych ilościach. Ich rola w diecie nie wynika wyłącznie z litery na froncie opakowania.

Nutri-Score jest natomiast praktyczny wtedy, kiedy musisz wybrać jeden z kilkunastu podobnych produktów i nie chcesz przez kilka minut analizować każdej etykiety.

Czy naprawdę wpływa na zakupy? Najmocniejsze wyniki dotyczą ułatwiania konsumentom rozpoznawania różnic w profilu żywieniowym produktów. W badaniach eksperymentalnych Nutri-Score często poprawia jakość dokonywanych wyborów. Dane z realnych zakupów są mniej spektakularne — efekty są zwykle mniejsze, a samo oznaczenie nie gwarantuje trwałej zmiany sposobu żywienia.

To rozsądna granica oczekiwań. Kolorowa litera może pomóc w decyzji przy półce. Nie naprawi całej diety.

W Polsce dochodzi jeszcze kwestia statusu samego systemu. Nutri-Score nie jest obowiązkowym oznaczeniem żywności ani w Polsce, ani na poziomie całej Unii Europejskiej. Obowiązkowa dla większości paczkowanej żywności jest standardowa informacja o wartości odżywczej; uproszczone oznaczenia na froncie opakowania pozostają dobrowolne. Dlatego Nutri-Score znajduje się tylko na części produktów i brak logo nie mówi niczego o jakości produktu.

Najlepszy sposób używania systemu można więc sprowadzić do jednej procedury: najpierw porównaj Nutri-Score produktów, które są dla siebie realnymi alternatywami, a przy większej różnicy sprawdź w tabeli, który parametr ją powoduje. Pierwszym błędem do usunięcia jest traktowanie litery A–E jako werdyktu „zdrowe–niezdrowe”. Dopóki tego nie zrobisz, nawet poprawnie policzony Nutri-Score będzie używany w niewłaściwy sposób.

FAQ – najczęstsze pytania o Nutri-Score

Czy Nutri-Score A oznacza, że produkt można jeść bez ograniczeń?
Nie. A oznacza korzystniejszy profil żywieniowy według algorytmu. Nie określa odpowiedniej porcji ani częstotliwości spożycia.

Czy Nutri-Score D lub E oznacza produkt szkodliwy?
Nie. Litera informuje o mniej korzystnym profilu żywieniowym w ramach kryteriów systemu. Nie jest oceną bezpieczeństwa produktu ani zakazem jego spożywania.

Czy Nutri-Score uwzględnia wielkość typowej porcji?
Zasadniczo nie. Podstawą obliczeń jest 100 g lub 100 ml produktu, dlatego przy interpretacji wyniku warto osobno uwzględnić realnie zjadaną porcję.

Czy produkt może dostać inną literę, mimo że producent nie zmienił receptury?
Tak. Zaktualizowany algorytm zmienił część zasad punktacji i progów, dlatego ten sam skład może otrzymać inną ocenę niż według starszej wersji Nutri-Score.

Czy Nutri-Score ocenia dodatki, konserwanty i stopień przetworzenia?
Nie w taki sposób, jak często zakładają konsumenci. Nutri-Score ocenia przede wszystkim określone elementy profilu żywieniowego. Nie jest klasyfikacją stopnia przetworzenia ani ogólną oceną dodatków technologicznych.

Czy napój bez cukru automatycznie otrzyma bardzo dobry Nutri-Score?
Nie. W zaktualizowanym algorytmie napojów uwzględniana jest również obecność nieodżywczych substancji słodzących. Tylko woda może uzyskać ocenę A.

Czy Nutri-Score jest obowiązkowy w Polsce?
Nie. Jest oznaczeniem dobrowolnym. Dlatego można znaleźć dwa podobne produkty, z których tylko jeden ma Nutri-Score na opakowaniu.

Co sprawdzić najpierw, gdy dwa podobne produkty mają różne oceny?
Najpierw tabelę wartości odżywczej i parametr, który w danej kategorii najczęściej robi różnicę — np. cukry i błonnik w płatkach, sól w sosach czy nasycone kwasy tłuszczowe w deserach. Litera wskazuje kierunek, ale to liczby pokazują, skąd różnica się wzięła.

Categories: Inne
Redakcja

Written by:Redakcja All posts by the author

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.