Czy margaryna jest zawsze gorsza od masła?

Masło wygrywa smakiem i prostotą. Margaryna często wygrywa profilem tłuszczowym. I tu zaczyna się problem, bo pytanie „co jest zdrowsze?” nie ma jednej odpowiedzi dla każdego domu, każdej kanapki i każdej patelni.

Największy błąd polega na porównywaniu masła z „margaryną” tak, jakby margaryna była jednym produktem. Nie jest. Inaczej trzeba oceniać miękką margarynę kubkową na bazie olejów roślinnych, inaczej twardą kostkę do pieczenia, a jeszcze inaczej miks tłuszczowy udający kompromis między jednym i drugim. Różnice w składzie potrafią być większe niż różnica między masłem a konkretną margaryną.

W praktyce decyzja zaczyna się od trzech pytań: ile tego używasz, po co tego używasz i co masz napisane na etykiecie. Kto smaruje jedną cienką kromkę dziennie, ma inną sytuację niż osoba, która smaży na maśle jajka, dodaje je do ziemniaków, piecze ciasta i jeszcze traktuje jako codzienny dodatek do pieczywa.

Masło ma prosty skład, ale dużo tłuszczów nasyconych

Masło to produkt mleczny. Zwykle ma krótki skład i dla wielu osób to jego największa zaleta. W klasycznym maśle ekstra powinno być co najmniej 82% tłuszczu mlecznego. Reszta to głównie woda, niewielkie ilości białek mleka i laktozy. Nie trzeba tu długiej listy dodatków, emulgatorów ani aromatów.

Ale prosty skład nie oznacza automatycznie najlepszego wyboru dla serca.

Jedna łyżka masła, czyli mniej więcej 14 g, dostarcza około 102 kcal, 11,5 g tłuszczu i około 7,3 g tłuszczów nasyconych. To dużo jak na tak małą porcję. Przy diecie 2000 kcal dziennie limit tłuszczów nasyconych wynikający z zaleceń WHO to około 22 g dziennie. Jedna łyżka masła może więc wykorzystać mniej więcej jedną trzecią tego pułapu.

To nie znaczy, że masło trzeba wyrzucić z lodówki. Znaczy coś bardziej praktycznego: masło nie powinno być domyślnym tłuszczem do wszystkiego.

Największe znaczenie ma ilość. Cienka warstwa masła na pieczywie kilka razy w tygodniu to zupełnie inny scenariusz niż codzienne używanie go do:

  • smarowania kanapek,
  • smażenia jajek,
  • podsmażania warzyw,
  • dodawania do ziemniaków,
  • pieczenia ciast,
  • zagęszczania sosów.

Wtedy problemem nie jest pojedyncza kromka. Problemem jest suma. Tłuszcze nasycone szybko zbierają się w diecie, zwłaszcza gdy oprócz masła są jeszcze sery żółte, śmietana, tłuste mięso, wędliny, fast food albo słodycze z tłuszczem palmowym.

Masło ma też swoje techniczne ograniczenia. Do krótkiego podgrzewania nadaje się nieźle, ale do długiego smażenia już gorzej, bo zawiera składniki mleczne, które łatwo się przypalają. Jeżeli ktoś chce smażyć na maśle dla smaku, rozsądniejszym wyborem bywa masło klarowane, bo ma usuniętą wodę i białka mleka. Nadal jednak pozostaje tłuszczem bogatym w nasycone kwasy tłuszczowe, więc nie rozwiązuje problemu żywieniowego — rozwiązuje głównie problem przypalania.

Wniosek jest prosty: masło warto traktować jak dodatek smakowy, a nie podstawowy tłuszcz w kuchni. Jeśli już je wybierać, to tam, gdzie naprawdę robi różnicę: na świeżym pieczywie, w maśle ziołowym, w konkretnym wypieku, w którym smak jest ważniejszy niż idealny profil tłuszczowy.

Margaryna nie jest jedna — liczy się rodzaj tłuszczu i etykieta

Stare zdanie „margaryna jest gorsza, bo ma tłuszcze trans” było kiedyś bliższe prawdy niż dziś. Dawniej część margaryn powstawała przez częściowe utwardzanie olejów roślinnych, a to mogło oznaczać wysoką zawartość przemysłowych tłuszczów trans. To właśnie one są szczególnie niekorzystne, bo pogarszają profil cholesterolu: mogą podnosić LDL i obniżać HDL.

Dziś w Unii Europejskiej obowiązuje limit: przemysłowe tłuszcze trans w żywności nie mogą przekraczać 2 g na 100 g tłuszczu. To ważna zmiana. Nie oznacza, że każda margaryna jest zdrowa, ale oznacza, że automatyczne straszenie margaryną tłuszczami trans jest zwykle spóźnione o kilkanaście lat.

Teraz najważniejsze pytanie brzmi inaczej: z jakich olejów zrobiono margarynę i ile ma tłuszczów nasyconych?

Dobra miękka margaryna do smarowania powinna mieć przewagę tłuszczów nienasyconych. W praktyce warto patrzeć na tabelę wartości odżywczych, a nie na hasła z przodu opakowania. Najważniejsze pola to:

  • tłuszcz ogółem,
  • w tym kwasy tłuszczowe nasycone,
  • skład olejów,
  • obecność oleju palmowego, kokosowego lub tłuszczów całkowicie utwardzonych,
  • zawartość soli,
  • dodatki, jeśli ktoś chce ich unikać.

Przykład z półki: miękka margaryna roślinna może mieć około 35 g tłuszczu na 100 g, z czego około 7–8 g tłuszczów nasyconych. To znacznie mniej niż masło, które jako produkt tłuszczowy ma zwykle około 82 g tłuszczu na 100 g, z dużym udziałem kwasów nasyconych. Różnica jest więc nie tylko w rodzaju tłuszczu, ale też w jego ilości w porcji produktu.

Tyle że nie każda margaryna wypada tak samo. Twarde margaryny kostkowe do pieczenia często są tłustsze, bardziej technologiczne i mniej korzystne jako codzienny zamiennik masła na kanapki. Niektóre produkty mają sporo oleju palmowego albo kokosowego, a te podnoszą udział tłuszczów nasyconych. Inne są „fit” głównie z nazwy, bo po sprawdzeniu tabeli okazuje się, że różnica jest niewielka.

Najprostsza zasada przy zakupie: nie kupuj margaryny oczami, tylko tabelą.

Najpierw sprawdź wartość „w tym kwasy tłuszczowe nasycone”. Im mniej, tym lepiej przy codziennym smarowaniu. Potem zobacz skład. Oleje rzepakowy, słonecznikowy, lniany czy oliwa będą czymś innym niż produkt oparty głównie na tłuszczu palmowym. Dopiero na końcu patrz na smak, cenę i dodatki witamin.

Jest jeszcze jeden praktyczny detal: margaryna zwykle sprzedawana jest w opakowaniach 400–450 g, a masło często w kostkach 200 g. Porównywanie ceny za opakowanie może więc wprowadzać w błąd. Lepsze kryterium to cena za kilogram i realna ilość tłuszczu, którą produkt wnosi do diety. Masło bywa droższe w przeliczeniu na kilogram, ale dokładna różnica zmienia się z promocjami, marką i sklepem. Tu nie ma sensu udawać jednej stałej ceny — trzeba sprawdzić półkę albo sklep online w dniu zakupu.

Najrozsądniejszy wybór zależy od zastosowania, zdrowia i ilości

Nie ma obowiązku wybierania jednej strony na zawsze. W kuchni rozsądniej działa system: inne tłuszcze do smarowania, inne do smażenia, inne do smaku.

Do codziennych kanapek, zwłaszcza u osób z podwyższonym cholesterolem LDL, nadciśnieniem, chorobami serca albo dużą ilością tłuszczów nasyconych w diecie, częściej lepszym wyborem będzie miękka margaryna kubkowa z niską zawartością tłuszczów nasyconych. Nie dlatego, że jest magicznie zdrowa. Dlatego, że pozwala łatwiej ograniczyć tłuszcze nasycone bez rezygnacji ze smarowania pieczywa.

Do smaku masło nadal ma sens. Szczególnie tam, gdzie wystarcza mała ilość: cienka warstwa na dobrej bułce, odrobina do sosu, kawałek do warzyw po gotowaniu. Problem zaczyna się wtedy, gdy masło z dodatku staje się tłem całej diety.

Do smażenia najlepszym pierwszym wyborem nie jest ani masło, ani margaryna do smarowania. Zwykle lepiej wypada olej rzepakowy albo oliwa dobrana do temperatury i potrawy. Margaryny kubkowe nie są projektowane do wysokiej temperatury, a masło szybko się przypala. Masło klarowane znosi temperaturę lepiej, ale nadal dostarcza głównie tłuszczu mlecznego.

Praktyczna hierarchia wygląda tak:

  1. Najpierw ogranicz nadmiar tłuszczów nasyconych w całej diecie — nie tylko z masła, ale też z serów, śmietany, tłustych mięs, słodyczy i gotowych wypieków.
  2. Do codziennego smarowania wybieraj produkt z niską zawartością tłuszczów nasyconych — często będzie to dobra margaryna miękka.
  3. Masło zostaw tam, gdzie smak naprawdę ma znaczenie — nie jako automatyczny tłuszcz do wszystkiego.
  4. Do smażenia używaj oleju odpowiedniego do temperatury — margaryna kanapkowa nie jest tu najlepszym narzędziem.
  5. Czytaj etykietę przy każdej zmianie marki — dwie margaryny stojące obok siebie mogą mieć zupełnie inny skład.

Są też decyzje graniczne. Jeśli ktoś je głównie produkty świeże, ma dobre wyniki lipidogramu, używa masła rzadko i w małych ilościach, nie musi robić nerwowej rewolucji. Jeżeli jednak LDL jest za wysoki, lekarz zalecił ograniczenie tłuszczów nasyconych, a masło pojawia się kilka razy dziennie, zamiana na dobrą miękką margarynę albo ograniczenie smarowania może być jednym z prostszych ruchów.

Nie warto natomiast zamieniać masła na byle jaką margarynę tylko dlatego, że jest roślinna. Roślinne nie zawsze znaczy korzystne. Produkt z dużą ilością tłuszczu palmowego, wysoką zawartością soli i długą listą dodatków nie staje się automatycznie lepszy od masła tylko przez nazwę kategorii.

Najlepsza decyzja dla większości osób jest mniej efektowna, ale bardziej skuteczna: masło traktować jako smakowy dodatek, margarynę wybierać tylko po sprawdzeniu etykiety, a podstawowe tłuszcze w kuchni oprzeć na olejach roślinnych. Pierwszy błąd do usunięcia? Przestać pytać „masło czy margaryna?” i zacząć sprawdzać ile tłuszczów nasyconych zjadam dziennie.

FAQ: najczęstsze pytania o masło i margarynę

Czy margaryna jest zawsze gorsza od masła?
Nie. Dobra miękka margaryna z przewagą tłuszczów nienasyconych i niską zawartością tłuszczów nasyconych może być korzystniejszym wyborem do codziennego smarowania niż masło.

Czy masło jest naturalniejsze niż margaryna?
Zwykle tak, bo ma prostszy skład i powstaje z tłuszczu mlecznego. Ale naturalniejszy skład nie kasuje problemu wysokiej zawartości tłuszczów nasyconych.

Czy margaryna nadal zawiera szkodliwe tłuszcze trans?
W Unii Europejskiej przemysłowe tłuszcze trans są prawnie ograniczone do 2 g na 100 g tłuszczu. Mimo to nadal warto sprawdzać skład i unikać produktów niskiej jakości.

Co lepsze przy wysokim cholesterolu: masło czy margaryna?
Najczęściej lepsza będzie miękka margaryna o niskiej zawartości tłuszczów nasyconych albo ograniczenie smarowania w ogóle. Przy wysokim LDL najważniejsze jest zmniejszenie całkowitej podaży tłuszczów nasyconych w diecie.

Czy można smażyć na maśle?
Krótko i na umiarkowanej temperaturze — tak. Do dłuższego smażenia lepsze będzie masło klarowane albo odpowiedni olej, np. rzepakowy. Zwykłe masło łatwo się przypala.

Czy margaryna nadaje się do smażenia?
Miękka margaryna kanapkowa zwykle nie jest najlepszym wyborem do smażenia. Jest projektowana głównie do smarowania, nie do wysokiej temperatury.

Na co patrzeć przy zakupie margaryny?
Najpierw na pozycję „w tym kwasy tłuszczowe nasycone”, potem na rodzaj olejów w składzie, sól i obecność tłuszczu palmowego lub kokosowego. Hasła z przodu opakowania są mniej ważne niż tabela.

Czy dzieci mogą jeść masło?
Mogą, ale w rozsądnych ilościach i w ramach całej diety. Jeżeli dziecko je dużo sera, śmietany, słodyczy i tłustych produktów, dokładanie dużej ilości masła tylko zwiększa pulę tłuszczów nasyconych.

Co wybrać na co dzień?
Do codziennego smarowania: dobrą miękką margarynę albo cienką warstwę masła, zależnie od wyników zdrowotnych i reszty diety. Do smażenia: raczej olej. Do smaku: masło, ale w małej ilości.

Categories: Mity
Redakcja

Written by:Redakcja All posts by the author

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Ciasteczka

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie plików Cookies. Więcej informacji znajdziesz w polityce prywatności.